fbpx

Oceń porodówkę w Warszawie i okolicach

Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM – opinie o porodzie

Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM zlokalizowane jest w Warszawie przy ul. Żwirki i Wigury 63A. W jego ramach działa Dziecięcy Szpital Kliniczny, który oferuje opiekę z zakresu położnictwa, perinatologii oraz ginekologii. Co więcej, placówka posiada również Oddział Kliniczny Neonatologii i Chorób Rzadkich. Szpital charakteryzuje się najwyższym stopniem wyspecjalizowania – obydwa oddziały posiadają III stopień referencyjności. Porodówka Żwirki i Wigury wyróżnia się zespołem doświadczonych specjalistów oraz nowoczesną aparaturą, co pozwala na zapewnienie profesjonalnej opieki podczas ciąży oraz porodu.

Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM – Warszawa – warunki

Placówka oferuje kompleksową opiekę: rozpoznanie, operacje wewnątrzmaciczne, poród oraz operacje dziecka. WUM Warszawa porodówka zapewnia możliwość podjęcia próby porodu siłami natury po cesarskim cięciu po jednej operacji, a ponadto pozwala na obecność douli – może ona towarzyszyć rodzącej i osobie bliskiej. Warto także wspomnieć, że szpital oferuje codzienną pomoc laktacyjnej oraz konsultacje z psychologiem.

Jeśli chodzi o metody łagodzenia bólu, jakie zapewnia porodówka Żwirki i Wigury, opinie o porodzie wskazują na skuteczność metod farmakologicznych: analgezji wziewnej oraz znieczulenia zewnątrzoponowego. Oprócz tego, można wymienić niefarmakologiczne metody oferowane przez Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM – poród mogą ułatwić pozycje wertykalne, masaż, ciepły oraz zimny okład, aktywność fizyczna i kąpiel lub prysznic.
W szpitalu znajdują się 4 sale porodowe – jednoosobowe. Wśród pomocnego sprzętu można wyróżnić stołek porodowy, piłkę, drabinkę czy worek sako.

W placówce funkcjonuje szkoła rodzenia – zajęcia w niej są kontynuowane w formie komercyjnej. Szpital zapewnia pomoce edukacyjne w postaci symulatora porodu oraz ciąży. Co więcej, opinie o Uniwersyteckim Centrum Klinicznym WUM wskazują na możliwość kontaktu ze specjalistami, takimi jak położne, konsultant laktacyjny, fizjoterapeuta czy psycholog.

Adres:
ul. Żwirki i Wigury 63A

    Opinie

    Pokaż opinie dla szpitala:
    Weronika
    Szpital: Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM (ul. Żwirki i Wigury 63A)
    Ocena:
    Opinia:
    Rodziłam w marcu br w szpitalu na Żwirkach. Trafiłam do szpitala z 6cm rozwarciem. Personel od razu przy wejściu bardzo pomocny, empatyczny. Na sali porodowej położne były aniołami, wspierały, ochroniły kroczę. Pytają o plan porodu. Jedzenie kiepskie, ale to nie hotel żeby wybrzydzać. Mi mąż dowoził. Brak luster natomiast dostałam informację, że jest to spowodowane gwarancją ścian, bo budynek całkiem nowy. Chwila i powinny być. Personel który chodził dzień w dzień był również bardzo empatyczny, każdy w dobrym humorze, dzięki czemu przyjemnie się leżało. Wsparcie pani CDL, która sprawdza jak karmiony jest maluszek. Gdybym miała do czegoś się przyczepić to chaos związany z godzinami wypisu - w sobotę po południu dowiedziałam się że wychodzę natomiast do 18 czekałam na wypis. Natomiast ogólnie bardzo polecam i wiem że kolejny raz również będę tam rodziła. Bez traumy! To był piękny porod 🙂
    Data: 01/06/2024

    Aneta Cichal
    Szpital: Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM (ul. Żwirki i Wigury 63A)
    Ocena:
    Opinia:
    Rodziłam tutaj drugi raz. Zdecydowałam się na drugi poród ze względu że pierwszą byłam bardzo dobrze zaopiekowana zarówno na patologii, w trakcie porodu i po porodzie. Pierwszy poród był 5 lat temu. Teraz rodziłam w styczniu i to po prostu niebo na ziemi. Położne każde co do jednej są fantastyczne. Lekarze bardzo kompetentni wyrozumiali i ciepli. Jeśli przyjdzie mi rodzić trzeci raz na pewno wybiorę również ten szpital. Leżałam tydzień na patologii. Nie doczekałam do wywołania porodu ze względów zdrowotnych ponieważ bardzo źle się poczułam i w trybie nagłym postanowiono o przeprowadzeniu cięcia cesarskiego. Lekarze zorientowali się że boję się tego CC i tak zakręcili sytuacją i wszystkim potrzebnymi przygotowaniami żebym nie odczuła lęku strachu czy paniki. Uważam że uratowali życie i zdrowie mnie i mojemu dziecku. Synek leżał również tydzień na OIOM. A tam to już pracują istne anioły na ziemi. Tak że jeśli zastanawiacie się gdzie rodzic to z całego serca polecam szpital kliniczny WUM przy Żwirki i Wigury.
    Data: 31/05/2024

    Joanna
    Szpital: Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM (ul. Żwirki i Wigury 63A)
    Ocena:
    Opinia:
    Zostałam przyjęta na patologię ciąży z powodu cukrzycy powikłanej wielowodziem celem indukcji porodu. Miałam okazję być na oddziale patologii ciąży, bloku porodowym i oddziale położnictwa i powiem jedno- LUDZIE, KTÓRZY TAM PRACUJĄ TO ANIOŁY! Na każdym etapie pobytu czułam się zaopiekowana, doinformowana i wszyscy zwracali się do mnie z szacunkiem. Dolegliwości bólowe były łagodzone bez żadnego proszenia, kolejne procedury były szczegółowo omawiane i nic nie działo się bez mojej zgody. Przy porodzie cały czas był mój partner, a moją położną była mgr Magdalena Suchta (cudowna kobieta), z którą złapałam świetny kontakt (poznałam ją na dniu otwartym, więc fajnie zobaczyć znajomą twarz) i było tak jak sobie wymarzyłam- bez skrępowania, ze śmiechem, dużo ruchu i swobody. Bez problemu dostałam znieczulenie zewnątrzoponowe, gdy tylko uznałam, że potrzebuję. Na oddziale położniczym też same anioły, które w środku nocy pomogą przystawić dziecko do piersi, albo omotają te dzieci ciasno, że momentalnie się uspokajają... a gdy dopada kryzys w nocy to przyjdą i zaproponują że popilnują dziecko, a Ty dziewczyno się prześpij te 3 godziny... I doradczynie laktacyjne poświęcają ogrom czasu i pani psycholog sprawdza jak sobie radzimy, wszystko super! Co do warunków, to jest tam po prostu ślicznie, czysto i niczego nie brakuje. Gorąco wszystkim polecam! Jeśli jeszcze kiedyś przyjdzie mi rodzić, na milion procent tam wrócę!
    Data: 24/04/2024

    Anita
    Szpital: Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM (ul. Żwirki i Wigury 63A)
    Ocena:
    Opinia:
    Pobyt w szpitalu dlugo odchorowywalam psychicznie i fizycznie. Uprzedzam na poczatku, iz nie mam zupelnie porownania z innymi porodowkami, poniewaz to moje pierwsze dzieciatko, ale opisze jak to wygladalo z mojej perspektywy - osoby raczej wrazliwej, ale potrafiacej “zacisnac zeby” w razie trudnosci. Bylam przyjeta w poniedzialek wieczorem na planowana cesarke (mala polozona miednicowo). Samo przyjecie przebieglo gladko, jest sporo formalnosci do wypelnienia jeszcze na izbie. Po wszystkim, przebralam sie i pojechalam na oddzial. Maz moze przebywac na oddziale tylko do 19, takze radze dobrze wykorzystac ten czas na rozpakowanie niezbednych rzeczy z walizki. Jesc mozna przed zabiegiem do 22, pic do 24. Wieczorem jest jeszcze obchod, ale niestety nie dostaje sie informacji, o ktorej bedzie zabieg (takowa ma byc rano). W moim przypadku zabieg mialam dopiero o godzinie 14 (oczywiscie dowiedzialam sie tuz przed), takze ciezko bylo zniesc te godzinny na czczo. W przypadku sasiadki, o 8.30 wpadla do pokoju polozna z informacja, iz za 10 minut sasiadka ma zabieg i ma sie szybko, bardzo szybko szykowac (musze przyznac, ze dosc stresujaca sytuacja). Sam zabieg przebiega w komfortowych warunkach, lekarze sa profesjonalni, ogolnie jest tam swietna kadra lekarska (m.in powod dla ktorego wybralam ten szpital). Po zabiegu zostalam przeniesiona na sale scislego nadzoru (4 osobowa), gdzie lezalam 8h. Podczas tego czasu malenstwo lezy razem z mama, tata ma z malenstwem tylko okolo 20 minut (do czasu zakonczenia szycia i przeniesienia mamy na sale nadzorowana). Polozne na sali nadzoru sa bardzo mile i pomocne. Po tym czasie, mama wraz z malenstwem przenoszona jest na oddzial polozniczy. I teraz - polozne prosza aby przycisk alarmowy do wezwania poloznej uzyc tylko w stanach naglych - w innym przypadku nalezy pojsc do dyzurki i poprosic o pomoc. Jest to na tyle trudne, iz po operacji jest bardzo ciezko z podnoszeniem, ogolnie robieniem czegokolwiek - nie wspominajac o rozpakowaniu walizki. Uczulam, iz byc moze lepszym rozwiazaniem bylaby torba na zamek lub cos latwiejszego w obsludze niz walizka. Lezalam na sali dwuosobowej i pospalam moze godzine - moja sasiadka bardzo glosno chrapala, a ja akurat naleze do tych, ktore potrzebuja ciszy do spania. Lozka sa strasznie niewygodne, mozna regulowac wysokosc/pochylenie, ale materac jest tak cienki, ze plecy lamia sie po jednej dobie. Polozne od drugiej doby raczej sa niechetne do pomagania, poniewaz motywuja mame do wstawania i mobilizacji rany. Osobiscie uwazam to za torture - rozumiem powolna mobilizacje, ale nie od razu! Wstawanie co chwile, zmiany pozycji, podnoszenie malenstwa powoduja ogromy bol. Niestety nie naleze do odwaznych i pretensjonalnych ludzi, wiec raczej nie prosilam o pomoc (ostetecznie od dzwigania zrobil mi sie siniak nad rana, wiec uczulam przyszle mamy aby jednak wolac polozne i olac ich komentarze o mobilizacji). Wizyta meza trwa miedzy 15-19 i uwazam, ze jest to za malo. Nieoceniona jest pomoc mezczyzny po cesarce przy chociazby podaniu czegos z walizki, podnoszeniu dziecka i przystawieniu do piersi. Jesli chodzi o laktacje - wiadomo, po cc wolniej sie rozkreca, wiec ostatecznie po drugiej dobie nakarmilam mala mieszanka mm i mojego mleka (sciagniete laktatorem). Dostepne jest doradctwo laktacyjne, jednak na lozku szpitalnym jest ciezko wygodnie ulozyc sie do karmienia i zastosowac rady. Do zastosowania mm bylam troche niejako zmuszona, poniewaz mala nie przybierala na masie, a jest to warunek wypisu (o ktory juz w trzeciej dobie sie praktycznie modlisz). Ogolnie po cesarce, mama wraz z malenstwem jest na oddziale minimum trzy pelne doby. Jesli po tym czasie wszystko jest ok zarowno z mama jak i malenstwem, dostaje sie wypis okolo godziny 16, czasami pozniej. Wracajac jeszcze do warunkow w pokoju: lazienka jest malo komfortowa, nie ma za bardzo miejsca na odlozenie czegokolwiek. Jedzenie szpitalne jest jadalne, ale niesmaczne - jak to jedzenie w szpitalu. Na oddziale nie ma lustra - nie ma za bardzo jak skontrolowac rane po cc. W pokoju jest bardzo goraco, swiatlo jest biale/bardzo jasne. Jesli chodzi o oddzial: od 6 juz cos sie dzieje, wiec jesli mialo sie nieprzespana noc to nad ranem raczej sie nie odespi. Potem o 8 sniadanie, za godzine wizyta poloznych, miedzy 10-12 wizyty lekarzy. W miedzyczasie jakies badania, np usg. Nastepnie obiad i ostatkami sil trzeba dotrwac do odwiedzin meza/partnera - wowczas jest troche oddechu. Jeszcze w tym wszystkim trzeba rzeczowo odpowiadac lekarzom i zapamietac wszystkie niezbedne rzeczy, ktore przekazuja na temat dziecka. Z rzeczy, ktore absolutnie nie powinny miec miejsca: ksiadz wpadajacy do pokoju bez pytania (akurat karmilam, piersi na widoku). Podsumowujac: Zalety: znakomita kadra lekarska i poloznicza (polozne to raczej mlode kobiety, maja najnowsza wiedze z zakresu poloznictwa). W razie naglego stanu, mama wie, ze jest zaopiekowana. Wady: cala reszta, glownie to niewygoda w pokoju, zsuwajace sie i zapocone (sytuacja normalna po porodzie, ale lezenie w takiej poscieli nie nalezy do przyjemnych) przescieradla i koldry, brak pomocy - chyba, ze co chwile wola sie polozne (ktore czesto kwituja wolanie o pomoc “ale musi Pani sama to robic”). Typowa dezorganizacja szpitalna- nikt nie wie np. kiedy bedzie obchod, kiedy dostanie sie wypis etc. Brak partnera przy mamie - te odwiedziny na raptem 4 godziny to za malo, brak sil po cc potegowany niewyspaniem. Oddzial jest czyszczony codziennie, ale zapach mopa zostaje w pokoju na dlugo… Jesli chodzi o blizne po cc: ja niestety z jednej strony mam blizne bardzo brzydka, wiec czeka mnie fizjoterapia. Teraz patrzac z perspektywy - jesli jeszcze kiedykolwiek bede wybierac porodowke, jestem w stanie zaplacic sporo za porod w bardziej komfortowych warunkach. Tutaj niejako bylam zmuszona do rodzenia w szpitalu publicznym, ale jesli mialabym wybor, nie wahalabym sie i zaplacila.
    Data: 14/03/2024

    Pacjentka
    Szpital: Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM (ul. Żwirki i Wigury 63A)
    Ocena:
    Opinia:
    Czuję, że byłam dobrze zaopiekowana na patologii ciąży i w trakcie porodu zarówno przez lekarzy jak i położne. Poza kwestiami medycznymi, do których nie mam najmniejszych zastrzeżeń chciałam podkreslic to co chyba jest najważniejsze - personel odnosi się z empatią i szacunkiem do kobiety rodzącej. Na ogromny plus dla rodzącej: dostępne znieczulenie przy porodzie, po porodzie konsultacja fizjoterapeutki i psychologa oraz nieocenione wsparcie położnych i doradczyni laktacyjnej, które pomogają przy trudnościach. Ponaddto kiedy nie wiadomo było, dlaczego dziecko zachowuje się nietypowo, neanatolodzy dokładnie sprawdzili czy pod względem medycznym wszystko jest w porządku i zlecili szereg badań za co jestem bardzo wdzięczna. Jedyna uwaga to taka, że wizyta księdza w sali po porodzie była dla mnie bardzo niezręcznym doświadczeniem i jednym które źle wspominam. W moim odczuciu kobieta w połogu, w wieczniej rozpiętej koszuli, kobieta która dopiero uczy się karmić piersią, nie powinna być narażana na naruszenia jej intymności przez osobę postronną, która nie jest członkiem personelu medycznego. Naprawdę informacje o tym, że jest msza w kaplicy można podać kobietom w inny sposób niż przez wchodzenie bez żadnego skrepowania do takich sal.
    Data: 06/01/2024

    Łucja
    Szpital: Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM (ul. Żwirki i Wigury 63A)
    Ocena:
    Opinia:
    Rodziłam w UCK WUM pod koniec lutego 2023 roku. Ze względu na hipotrofię chodziłam co tydzień na kontrolne badania do tego szpitala i po jednym z nich lekarze uznali, że lepiej będzie rozwiązać ciążę wcześniej. Zostałam tego samego dnia przyjęta do szpitala i jeszcze wieczorem miałam zakładany balonik na wywołanie porodu. Cały personel, z którym miałam do czynienia był cudowny. Położne sprawiały, że mimo sytuacji w jakiej się znalazłam czułam się bardzo dobrze zaopiekowana. Mogłam do nich iść z każdym pytaniem. Następnego dnia zostałam zabrana na sale porodową i podłączyli mi oksytocynę. Na sali porodowej czułam się jak w hotelu. Dostęp do piłki, przysznica, gazu i mobilny zapis ktg bardzo ułatwiały. Trafiłam na wspaniałą położną Panią Kasię (niestety nie pamiętam nazwiska), która miała mnie przeprowadzić przez poród SN. Niestety po prawie całym dniu dziecku zaczęło spadać tętno po każdym skurczu i w ekspresowym tempie została podjęta decyzja o cc. Finalnie dzięki czujności położnych i lekarzy wszystko skończyło się dobrze. Na sali pooperacyjnej spędziłam prawie całą noc i tam trafiła się jedna położna, która nie była tak miła jak pozostałe, ale nie była też jakaś straszna. Przez kilka dni pobytu w szpitalu (z córką byłyśmy jakieś 5 dni ze względu m.in. na dodatkowe badania jakie musiała mieć wykonane) otrzymałam wiele pomocy i wsparcia od położnych i lekarzy. Położna Pani Ewa, bez której prawdopodobnie nie udałoby mi się rozkręcić laktacji to cudowna i empatyczna kobieta. Sale są dwuosobowe dzięki czemu jest naprawdę komfortowo. Co do jedzenie, było naprawdę znośne, a jestem typem osoby, która lubi wybrzydzać. Niektóre posiłki naprawdę bardzo dobre. Podsumowując: gdybym miała jeszcze kiedyś rodzić to tylko tam. Oczywiście na rejestracji już nie jest tak kolorowo i zdarzają się położne i pielęgniarki mniej uprzejme. Natomiast mimo wszystko organizacyjnie raczej na plus. Zapomniałabym podzielić się opinią o neonatologu, z którym miałam do czynienia. Niestety nie pamiętam nazwiska. W szpitalu musiałam dokarmiać dziecko mieszanką mleczną aby przybrała prawidłowo, co samo w sobie było dla mnie trudne i raz wchodząc do sali na obchód noworodkowy usłyszałam od niego nieprzyjemny komentarz na temat karmienia butelką a nie piersią. Nie pamiętam już jak brzmiał, zbyt wiele czasu minęło i staram się te przykre wspomnienia wyprzeć, ale sprawił mi wiele przykrości. To nie był czas i miejsce, w którym powinnam się z tego komukolwiek tłumaczyć, a i on sam nie miał prawa mi tego wytykać. To chyba jedyne tak przykre wspomnienie z całego pobytu. Mimo wszystko - polecam z całego serca 🙂
    Data: 21/12/2023

    Małgorzata
    Szpital: Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM (ul. Żwirki i Wigury 63A)
    Ocena:
    Opinia:
    Na oddziale położniczym . Super poród także.polozne lekarze bardzo mili. W pełni wyposażony szpital. 100% satysi. 3 dni miło spędzone. Polecam wszystkim .porodówka odzidzal poporodowy jak i oddział położniczy super bardzo mili ludzie. Położne jak i lekarze.
    Data: 19/10/2023

    Monika
    Szpital: Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM (ul. Żwirki i Wigury 63A)
    Ocena:
    Opinia:
    Polecam ten szpital w 100%! Nowoczesny, czysty, wyposażony we wszelkie udogodnienia, na każdej sali porodowej łazienka z prysznicem. Jednak co najważniejsze personel jest cudowny! Profesjonalne, empatyczne podejście do pacjentki, zarówno podczas porodu jak i na oddziale. Wszyscy niesamowicie pomocni i mili. Spędziłam tam piękne 3 dni z moim maluchem.
    Data: 26/05/2023

    Tola
    Szpital: Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM (ul. Żwirki i Wigury 63A)
    Ocena:
    Opinia:
    W połowie kwietnia trafiłam do UCK WUM na patologię ciąży. Opieka na tym oddziale była wzorowa- położne przesympatyczne, uczynne, miłe i pomocne. Lekarze bardzo konkretni, wszystko dokładnie tłumaczą. Położną która odbierała mój poród (Karolina, trochę starsza, ciemne krótkie włosy- nazwiska nie pamiętam) wspominam źle. Miałam wypełniony plan porodu, ale nie był respektowany. To co tam zaznaczylam i o co poprosilam slownie- tego nie wykonano mimo że nie miałam dużego rozwarcia i był czas na przeprowadzenie tych zabiegów. ZZO niestety na mnie nie zadziałało mimo 2 dawek i skończyło się na sparaliżowaniu jednej nogi, więc skurcze czułam i były dla mnie bolesne. Dopóki na sali był ze mną mąż, położna była w miarę ok. Kiedy wyszedł, z bólu nie wytrzymałam i 3 razy cicho krzyknęłam- podniosła na mnie głos wołając: "nie krzycz!". Po tym poprosiłam o obecność męża. Dziecko rodziło się z rączką przy głowie i położna bez uprzedzenia mnie nacięła a co najgorsze- nie na skurczu. Wszystko czułam. Bolało. Zapytałam ją od razu czy mnie nacięła i czemu nie na skurczu- nie odpowiedziała. Nie mogłam zmieniać pozycji, jedyną którą ona akceptowała była na plecach z rozłożonymi nogami i przed partymi na boku. Żadnych innych. Nie mogłam pić- nie wyjaśniła dlaczego. Kiedy urodziłam na moment położono mi dziecko na klatce i natychmiast zabrano na badania mimo że prosiłam o zapewnienie nieprzerwanego 2h kontaktu skóra do skóry. Nie powiedziano mi czy coś się stało że tak zrobiono... nic... Do tej pory mam o to żal i czuję że mi coś ważnego odebrano... a w dokumentacji medycznej napisno że zapewniono mi ten kontakt co nie jest prawdą... kiedy miałam urodzić łożysko, położna złapała za pępowinę i je ze mnie po prostu wyciągnęła- bolało, prosiłam żeby przestała. Nie wyjaśniła czemu to zrobiła. Przy szyciu krocza wszystko czułam- poprosiłam o znieczulenie- dostalam je. Po tym dopiero dali mi dziecko do "kangurowania"- oczywiście ubrane... NIC z planu porodu i moich próśb nie zostało uwzględnione- nic. Nie dostałam też żadnych informacji dlaczego. Po stronie położnej po prostu samowolka... Lekarze którzy uczestniczyli w porodzie- Pani Anestazjolog (blondynka, troszkę starsza) była aniolem- rozmawiała ze mną, uspokajała, siedziała obok mnie i nawet potrzymała za rękę- jestem jej za to wdzięczna. Pani Doktor która mnie szyła również anioł. Ordynatora, który również pojawiał się na sali też dobrze wspominam. Oddział poporodowy wspominam bardzo dobrze, szczególnie dwie Panie położne- młodziutką Agnieszkę w okularach w złotej ramce i taką z czarnymi długimi włosami i znamieniem na twarzy- to mistrzynie laktacyjne- pomogły w kryzysowych sytuacjach. Pozostałe położne również bardzo pomocne, sympatyczne i uprzejme. Z jednym wyjątkiem- starsza, dosyć tęga, mocno nieprzyjemna, potrafiła szyderować przy ważeniu noworodków. Mimo że prosiłam aby wszystkie badania były wykonywane u dziecka w mojej obecności zabrano je na pobranie krwi i szczepienie nie umożliwiając mi obecności... Na oddziale patologii ciąży i poporodowym sale są 2-osobowe, niestety nie ma żadnych parawanów między łóżkami co jest niekomfortowe przy badaniach albo podczas karmienia kiedy u sąsiadki są goście... jedzenie jak na szpitalne jest bardzo dobre a porcje spore. Sale są sprzątane codziennie. Podsumowując: szpital i opieka na patologii i poporodowym super, ale poród za sprawą położnej traumatyczny.
    Data: 09/05/2023

    Martyna
    Szpital: Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM (ul. Żwirki i Wigury 63A)
    Ocena:
    Opinia:
    Położna ciepła i motywująca kobieta, pojawiała się rzadko (myślę, że co godzinę, bo trochę zatraciłam poczucie czasu :D), ale jak była to popychała akcję porodu i około 23.30 ostatecznie przystąpiła do działania zdaniem "Pani Martyno, Pani dziś urodzi!". Ogólnie mocna motywacja przez całą akcję. Po porodzie i szyciu bajka się skończyła, bo na pieszo musiałam przejść spory kawałek, będąc ledwo na siłach. Szczęśliwie trafiłam na przepełniony oddział położniczy, więc położyli mnie na ginekologicznym, gdzie przez dwa dni byłam sama w pokoju. Wsparcie położnych było ok, w sumie tylko jedna coś mamrotała jak prosiłam o mleko modyfikowane w nocy. Z minusów to w sumie żadna z położnych nie przyszła i nie spytała po prostu jak się czuję i czy coś mi trzeba, np popilnowanie dziecka 20 minut, żebym się umyła czy zrobiła sobie herbatę. No i oczywiście wparowywanie do pokoju z lekami albo pomiarami akurat jak dziecko albo ja usnęłam, ale to norma w szpitalach i trzeby być na to gotowym. Czy urodziłabym tam ponownie? Ze względów opieki medycznej i prowadzenia porodu TAK, ze względu na warunki na poporodowej szukałam alternatywy z bardziej osobistym podejściem.
    Data: 08/03/2023