fbpx

Oceń porodówkę w Warszawie i okolicach

Rodziłaś? Napisz, jak było

Cześć! Na tej stronie znajdziesz opinie na temat porodów w szpitalach w Warszawie. Możesz tu podzielić się swoimi wrażeniami po pobycie na danym oddziale położniczym, a także napisać o tym, co Ci się nie podobało. Opinie dodawane są chronologicznie i uprzednio akceptowane przez administratora strony. Różne opinie dodawane wielokrotnie z jednego IP będą uznawane za podejrzane i niepublikowane (i nie tylko takie, a wszystkie, które będą nosiły znamiona potencjalnego nabijania pozytywnych opinii).

Stworzyłam tę podstronę, bo sama przed swoim porodem maniakalnie wertowałam internet, czekając na nowe opinie dotyczące wybranych szpitali. Ta zakładka to nie jest żaden ranking ani miejsce do porównywania, tu będziesz mieć opinie, z których sama wyciągniesz swoje wnioski.

Osobom, które zdecydują się dodać opinię z góry dziękuję. Nie mam dla Was żadnego e-booka za napisanie opinii i z marketingowego punktu widzenia to pewnie słabe 😉 Chcę jednak, aby to było miejsce pełne wiedzy od Was dla Was.

Zapraszam też do zapoznania się z artykułami stworzonymi wspólnie ze szpitalami na temat ich porodówek, które znajdziesz na tej podstronie.

Jeśli masz jakiekolwiek sugestie dotyczące funkcjonowania tej strony, napisz do mnie na kontakt@mamazwarszawy.pl

    Opinie

    Pokaż opinie dla szpitala:
    Małgosia
    Szpital: Szpital Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Wołominie (ul. Gdyńska 1/3, Wołomin)
    Ocena:
    Opinia:
    Szpital koszmarny pod względem warunków, nie rodziłam SN, więc nie będę się zachwycać salami porodowymi, na pooperacyjnej kobieta zostawiona sama sobie, leży jak kłoda, a dziecko na niej lub w mydelniczce i nikt nie raczy podać czy przystawić do piersi. Sale poporodowe pomimo remontu to koszmar jak na XXI wiek to skandal, żeby do łazienki (jedynej na oddziale) iść przez cały korytarz, dziecko zostawiajac obcym koleżankom z sali. Sale ciasne i duszne po 3 osoby, jak dla mnie przystosowane dla dwóch osób, nie ma się jak ruszyć. Zero pomocy kobietom po cc. Jedzenie obrzydliwe, psu bym nie podała. Ze względu na warunki, okropne stare łóżka bez podnoszenia elektrycznego i jedna łazienka na korytarzu nie polecam. Co do kadry to bez szału, cześć położnych obrażona, część miła i jeden lekarz taki siwy, normalnie powinien dyscyplinarnie zostać zwolniony za chamskie odżywki do kobiet, obchody lekarzy bez zachowania ochrony danych (mówią po nazwisku) i bez godności - pokazujesz wszystko co masz na wierzchu przy innych paniach. Do tego bardzo widoczne jest i odczuwalne kto jest od lekarza z tego z tego szpitala, a kto z ulicy.
    Data: 26/03/2023

    Agnieszka
    Szpital: Szpital Medicover (ul. Rzeczypospolitej 5)
    Ocena:
    Opinia:
    Zacznę od plusów - szybkie przyjęcie, możliwość obecności partnera przez cały okres hospitalizacji, możliwość obecności przy cc, dobrze wykonane cięcie. Natomiast niestety minusów jest o wiele więcej. Miałam cc ze względu na położenie miednicowe dziecka. Po przyjęciu nawet nikt nie wykonał mi usg. W trakcie pobytu wielokrotnie przypominałam o chorobach współistniejących i jakie biorę leki, wszystko to było też (a przynajmniej powinno?) w dokumentacji. Mimo tego, w połowie pobytu i bez wyjaśnień zaczęli mi dawać lek, który już brałam sama ze wskazania lekarza prowadzącego ciążę, o czym informowałam. Gdyby nie moja czujność, zażywałabym go niepotrzebnie podwójnie. Położne bardzo różne, niektóre niezbyt uprzejme. Po porodzie zostałam wyśmiana, że chcę karmić piersią i usłyszałam, że tu wszystkie karmią mlekiem modyfikowanym, bardzo kiepskie wsparcie laktacyjne, sprzeczne porady. Kiedy w końcu ulegliśmy presji i zdecydowaliśmy się podawać małej mleko modyfikowane, dwukrotnie bardzo długo czekaliśmy na przyniesienie mleka - raz 45 minut, a raz ponad godzinę, z wrzeszczącym przez cały ten czas noworodkiem, mąż prosił o pomoc po kilka razy. Nikt w tym czasie nie zainteresował się nami, mimo że mieliśmy pokój tuż obok pomieszczenia położnych (mleko przynoszą panie z innego oddziału). Z moich obserwacji były one jednak głównie zajęte plotkami. Kilka razy prosiliśmy je o coś, typu odłączenie pustej od godziny kroplówki, utrudniającej próby karmienia, to robiły to z wyraźnym niezadowoleniem i również po dłuższym czasie. Najwięcej zastrzeżeń mam jednak do opieki neonatologicznej. Dziecko było zabierane na badania i zabiegi wykonywano bez naszej obecności. Przy podpisywaniu umowy zapewniano nas, że będziemy mogli być zawsze obecni, tymczasem w szpitalu na nasze prośby powiedziano, że absolutnie nie ma takiej możliwości. Ponadto uzyskanie jakiejkolwiek informacji co do stanu zdrowia dziecka było bardzo trudne, lekarka dwa razy podawała nam wagę i inne szczegóły dotyczące innego dziecka. Ponadto Medicover reklamuje się, że prowadzą szybką diagnozę i podcinają wędzidełka - nam powiedziano, że z wędzidełkiem naszej córki wszystko jest ok i nie ma potrzeby podcięcia. Tymczasem od razu w szpitalu mała miała problem z jedzeniem, a ja poranione piersi. Jako, że jest to nasze pierwsze dziecko zaufaliśmy specjalistom z Medicover, co okazało się błędem, uśpiono naszą czujność, narażono na dużo niepotrzebnego stresu i bólu, i prawie zaprzepaszczono nasze karmienie piersią.
    Data: 25/03/2023

    Agnieszka
    Szpital: Instytut Matki i Dziecka (ul. Kasprzaka 17a)
    Ocena:
    Opinia:
    16 marca urodziłam SN w IMiD zdrową córeczkę. IMiD był moją drugą opcją, bo chciałam rodzić na Żelaznej, ale w tym czasie nie było żadnej wolnej sali porodowej i odesłali nas do innego szpitala. Od wejścia na izbę przyjęć w IMiD wszyscy byli bardzo życzliwi i pomocni. O wszystkich działaniach byłam szczegółowo informowana i pytano mnie o zgody (np. o podanie czopków zmiękczających szyjkę itp.). Bardzo sprawnie zostałam przyjęta na salę porodową. Poród odbierała położna Katarzyna Ciechowska, która jest aniołem. O wszystkim mnie informowała, doradzała metody uśmierzania bólu i pozycje oraz respektowała mój plan porodu. Zaproponowała znieczulenie zewnątrzoponowe, które bardzo polecam, bo pozwoliło mi odpocząć w czasie, gdy rozwarcie wynosiło 4-8 cm. W trakcie porodu oraz już po wszyscy pracownicy IMiD byli uprzejmi i pomocni. Nie ma problemu żeby coś wytłumaczyli, pomogli przy opiece i pielęgnacji maluszka. Lekarze którzy się nami opiekowali byli młodzi, z super podejściem i ogromem życzliwości. Sale na oddziale położniczym są nowoczesne, czyste i dobrze wyposażone. Słabszym punktem może jest jedzenie (catering), ale jak to w szpitalu nie ma co się spodziewać cudów. Bardzo, bardzo polecam i życzę powodzenia wszystkim przyszłym rodzicom oraz takiej obsługi jakiej ja doświadczyłam! 🙂
    Data: 18/03/2023

    Patrycja
    Szpital: Szpital Południowy, ul. Rotmistrza Witolda Pileckiego 99
    Ocena:
    Opinia:
    Do szpitala trafiłam w dniu terminu porodu ze względu na cukrzycę ciążową. Przewidywana masa dziecka nie była duża, a cukrzyca kontrolowana dietą, dlatego nie musiałam się zgłaszać na indukcję w 39 tygodniu (od 36 tyg. pojawiałam się w szpitalu na KTG). Najpierw trafiłam na patologię ciąży, gdzie tego samego dnia wieczorem został mi założony cewnik Foleya. Po 2h obserwacji pod KTG podczas wizyty w łazience cewnik sam wypadł. Ze względu na duże obłożenie, następnego dnia zostałam zabrana na badania po południu. Okazało się że mam już 4 cm rozwarcia i zostanę przeniesiona na salę porodową celem podpięcia pod oksytocynę. Miałam podpisaną umowę z położną, która pojawiła się w krótkim czasie i przejęła nade mną opiekę. Na sali miałam do dyspozycji wszelkie udogodnienia do przyjmowania pozycji wertykalnych, piłkę, matę, dostępny był TENS, imersja wodna (która ostatecznie okazała się cudownie doprowadzić mnie do pełnego rozwarcia bez konieczności korzystania z ZZO). Przez cały poród byłam podłączona również do mobilnego KTG, a w sali panował intymny klimat dzięki włączeniu projektora nocnego nieba, aromaterapii oraz własnej playlisty. Podczas 2 fazy porodu czułam się bezpiecznie, położna dodawała mi otuchy i po godzinie córka była już z nami przy pełnej ochronie krocza. Następnie 2h kontakt skóra do skóry, położna pomogła z przystawieniem do piersi, z pionizacją, prysznicem. Po porodzie trafiłam na oddział położniczy do 2 osobowej sali z łazienką, gdzie spędziłam kolejne 6 dni ze względu na żółtaczkę dziecka. Przez cały pobyt na obu oddziałach czułam się zaopiekowana, na oddziale położniczym wszyscy pracownicy byli bardzo zaangażowani i chętni do pomocy, położne przychodziły często pytać się czy czegoś nam trzeba, dostępne były środki przeciwbólowe, była konsultacja z doradcą laktacyjnym i fizjoterapeutą lekarze z oddziału neonatologii również pełni empatii i z chęcią odpowiadali na wszystkie pytania. Na oddziale była możliwość dokarmienia mm, ale nikt do tego nie zmuszał, odbywało się po podpisaniu prośby przez pacjentkę, były również dostępne laktatory. Codziennie zarówno ja jak i córka byłyśmy badane dzięki czemu cały pobyt odbył się w spokojnej atmosferze. Poród jak i pobyt w szpitalu będę wspominać bardzo pozytywnie. Jedzenie szpitalne w formie cateringu ale z wyborem diety (w moim przypadku była to dieta cukrzycowa). Polecam szpital jednak również należy się momentami uzbroić w cierpliwość, ponieważ gdy trafi się na większe obłożenie trzeba „odczekać” swoje czy to na SOR czy czekając np. na wyniki badań lub wypis.
    Data: 17/03/2023

    Anna
    Szpital: Szpital Ginekologiczno-położniczy im. Świętej Rodziny przy (ul. Madalińskiego 25)
    Ocena:
    Opinia:
    W styczniu urodziłam córeczkę w szpitalu na Madalińskiego. Na izbę dotarłam o 3:30 w nocy, było totalnie pusto, zostałam zbadana i szybko przyjęta na salę porodową. Wyposażenie - bajka. Piłka, wanna (można rodzić do wody), worek sako, dużo miejsca na aktywność wszelaką. W bólach niestety nie zwróciłam uwagi na nic więcej, ale na pewno oferta jest bogata. Byłam cały czas podłączona do KTG i kroplówkę, ale mogłam się poruszać (na tyle, na ile pozwoliły kable, ale było to dla mnie wystarczające). Planowo rodziłam bez znieczulenia, postęp porodu był dość szybki, więc nie wypowiem się odnośnie farmakologicznych metod łagodzenia bólu w szpitalu, natomiast lekarze byli na miejscu. Położną miałam fantastyczną, bardzo mnie wspierała, dzięki niej poród nie jest traumą, a wciąż pięknym wydarzeniem. Niestety nie obyło się bez nacięcia krocza (spadek tętna dziecka), ale nie odczuwam żadnych dolegliwości, wszystko ładnie się wygoiło, szwy rozpuszczalne. Jeśli chodzi o szpital to nie ma się do czego przyczepić. Pokoje dwuosobowe z łazienką. Są też dostępne sale komercyjne, jednak warunkiem jest przebywanie osoby towarzyszącej prawie 24h w sali/szpitalu. Jest świeżo, czysto, personel bardzo miły, głównie młode osoby. Położne zawsze przychodzą i pomagają - trzeba tylko o tę pomoc poprosić, choć odwiedzają też oczywiście bez konkretnego wezwania, po prostu rzadziej. Jedynie jedzenie klasycznie szpitalne, ale da się przeżyć. Polecam za to mieć ze sobą jakieś przekąski, bo kolację podają po 16:00. W czwartek rano poród, w sobotę wieczorem byłyśmy już w domu, więc gdy wszystko jest w porządku to nie trzymają długo. Dodatkowo w przypadku problemów z karmieniem piersią bardzo polecam Poradnię Laktacyjną w szpitalu! Gdybym miała rodzić jeszcze raz, to zdecydowanie na Madalińskiego:)
    Data: 13/03/2023

    Sylwia
    Szpital: Samodzielny Publiczny Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej w Pruszkowie (ul. Armii Krajowej 2/4)
    Ocena:
    Opinia:
    Z czystym sumieniem i w 100% mogę polecić porod w Oddział Ginekologiczno-Położniczy, Szpital Powiatowy w Pruszkowie. Od samego wejścia i przywitania na izbie już nerwy opadają. Panie położne jak tylko przekroczy się próg obejmują opieka i wszystko przebiega maksymalnie sprawnie i w miłej pełnej empati atmosferze. Dziękuje Pani Marylce, która przyjmowała mnie dwa razy i za każdym razem była cudowna. Nawet jeśli o coś dopytywałam, a nie było to w zakresie jej zadań to cierpliwie mi odpowiadała i tłumaczyła. Po bardzo sprawnym zarejestrowaniu w izbie przyjęć i wykonaniu pierwszego ktg przeszłam na oddział porodowy. I zaczynajac od jakości i wyglądu sal porodowych, czyste nowoczesne i przestronne sale zapewniające maksymalny komfort. Dostęp do wszystkich znanych mi metod łagodzenia bólu w tak ciężkim fizycznie czasie. Piłka, wanna, prysznic z każdego z tych mogłam korzystać w pełni komfortowo i bez żadnych ograniczeń. Wszystko było czyste i wysokiej jakości. Na każdym kroku miałam poczucie ze jest szanowane moje zdanie i mam swego rodzaju decyzyjność w całym przebiegu porodu. Było to dla mnie ogromnie ważne ponieważ kiedy 4 lata temu rodziłam pierwsza córkę w szpitalu Św. Zofii w Warszawie miałam traumę po całym porodzie od momentu przyjęcia do wypisania. Pruszkowski szpital, a właściwie personel tam pracujący odmienił całkowicie moje zdanie w temacie porodu i opieki okołoporodowej. I tu niesamowitą pracę wykonuje najlepsza położna na świecie. Nie ma słów jakimi mogłabym podziękować Moja położna Kinga Agócs za opiekę. Ciepła, empatyczny, maksymalnie szanująca mnie oraz moje zdanie. Dała nam jako rodzicom przestrzeń, ale i tym samym niesamowitą opiekę przez cały przebieg porodu. Mam poczucie ze to ona tak naprawdę „odwaliła” największa pracę. Podziwiam za ten spokój który w niej jest. Do końca życia będę pamiętać panikę z mojej strony i jej nie tyle uspokajanie co profesjonalne odpowiadanie i uświadamianie krok po kroku co się dzieje i co się będzie działo. Jestem pod ogromnym wrażeniem i pełna podziwu! Kobieta z maksymalnym powołaniem, dzięki niej teraz kilka dni po porodzie kiedy jesteśmy już w domu cały czas jest wszystko wspaniałe. Patrzę na moje maleńkie dziecko i nie przypomina mi o traumie przez jaka przeszłam, ale o cudownych chwilach jej narodzin gdzie u boku był najbliższy mi człowiek, który tez był zaopiekowany przez Panią Kingę Wiedział co ma robić, co może zrobić i miał poczucie ze jest ważny w swojej roli. Jeśli są Panie które obawiają się porodu to zdecydowanie Pani Kinga powinna stanąć na ich drodze. Co do opieki na sali poporodowej nie mam żadnych zastrzeżeń. Każda z położnych która pełniła dyżur była pomocna i zainteresowana mna i dzieckiem. Niestety duży i jedyny minus to wyposażenie sal i całego oddziału. Oddział jest stary i to bardzo przeszkadza. Jedno to kwestia wizualna na którą można narzekać, ale jakość np łóżek to dramat. Sprzęt np. wyposażenie łazienki jest stary zniszczony i mimo iż Panie sprzątające działają cały czas i starają się bardzo to ciężko zachować czystość w kabinie prysznicowej która z pewnością jest już pełnoletnia i korzystanie z niej budzi spore obawy. Nie odważyłam się tez wykapać mojego dziecka ponieważ strefa dla noworodka była bardziej odpychająca niż nawet zwyczajna. Przyjmuje to jednak jako fakt ze dyrekcja szpitala woli inwestować w personel z „najwyższej półki” niż nowy materac do łóżka. Mam jednak nadzieje ze uda się pozyskać fundusze i w niedalekiej przyszłości odział ginekologiczno-położniczy zostanie w pełni wyremontowany. Trzymam bardzo mocno kciuki i dziękujemy za wspaniała opiekę!
    Data: 13/03/2023

    Ewelina
    Szpital: Centralny Szpital Kliniczny Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie (ul. Wołoska 137)
    Ocena:
    Opinia:
    Rodziłam.na Wołoskiej 04.03.23. Poród zakończył się nieplanowanym cięciem cesarskim. Cała akcja poszła mega sprawnie dzięki czemu dziecko urodziło się zdrowe. Izba przyjęć przeszła dosyć sprawnie, ale trafiłam na moment gdzie nikt inny nie czekał w kolejce. Opieka na sali pooperacyjnej bardzo dobra. Co do samych warunków na salach poporodowych to ciężko mi się wypowiedzieć. Trafiłam na moment w którym oddział jest w remoncie l, wiec niestety leżałam na 4 osobowej sali. Położne pomocne, chętnie udzielają rad. Bardzo fajni lekarze pediatrzy, którzy na obchodach dużo opowiadają o stanie dzieciątka i również chętnie odpowiadają na pytania. Na minus, leki podawane w drugiej dobie po cesarskim cięciu to praktycznie sam paracetamol,który nie przynosi zbytniej ulgi. Po poproszeniu położnych jest szansa na coś mocniejszego. Jedzenie niestety mocno średnie. Bez własnych przekąsek może być ciężko. Patrząc na ogólną opiekę, mogę polecić ten szpital
    Data: 12/03/2023

    Paulina
    Szpital: Szpital Ginekologiczno-położniczy im. Świętej Rodziny przy (ul. Madalińskiego 25)
    Ocena:
    Opinia:
    W styczniu 2023 urodziłam zdrową córkę przy pomocy prywatnej położnej. Wcześniej leżałam kilka dni na patologii ciąży oraz w dniu przyjęcia do porodu zostałam skierowana na tenże oddział. Na patologii ciężko dowiedzieć się o swój stan zdrowia, położne nie należą do najserdeczniejszych. Lekarze z mojej perspektywy - kompetentni i zainteresowani pcjentkami. Co do porodu - jeżeli będę jeszcze rodziła, to ponownie wybiorę ten szpital. Mimo, że nie wierzono w moje skurcze to przyjęto mnie na oddział (nie pisały się na ktg, a ja nie wyglądałam na rodzącą). Po kilku godzinach przeszłam na salę porodową. Rodziłam ze znieczuleniem. Sam poród oceniam jako dobry, byłam otoczona serdeczną opieką. Na oddziale poporodowym położne były bardzo serdeczne, uprzejme i pomocne. Nie czułam presji na karmienie piersią, zaproponowano mi wypożyczenie laktatora, pomagano przystawić dziecko do piersi.
    Data: 09/03/2023

    Adrianna
    Szpital: Mazowiecki Szpital Bródnowski (ul. Kondratowicza 8)
    Ocena:
    Opinia:
    W Szpitalu Bródnowskim spędziłam w sumie 15dni - na Patologii ciąży 10dni i po porodzie 5 dni. Miałam problem by się dostać na oddział mimo kwalifikacji przez lekarza szpitalnego, szpital w czasie w którym rodziłam (połowa lutego), był przepełniony. Byłam przyjmowana z perspektywą łóżka na korytarzu na oddziale patologii ciąży, jednak udało się mieć miejsce w sali od razu. Na patologii ciąży byłam ze względu na wywołanie porodu w związku z cukrzycą ciążową, niską ilością wody płodowych. Dlaczego tak długo byłam na oddziale? Szpital dawał mi szansę by indukcja nie skończyła się cesarskim cięciem od razu tylko porodem SN. Inne szpitale po jednej nieudanej próbie wzięłyby mnie od razu na CC. W moim przypadku i syna, ktory za bardzo nie chciał wyjsc (w 40tc) wyczerpali wszystkie możliwości indukcji (oksytocyna, tasiemka z proglastadynami, cewnik Foleya) Są tego plusy i minusy jak wszystkiego. Na minus oceniam początkową wolna decyzyjność lekarzy na oddziale. Może gdyby nie to byłabym krócej w szpitalu. Mimo to czułam się bardzo zaopiekowana na oddziale - zarówno przez personel jak i kilkukrotne KTG w ciągu dnia. Personel- położne na PC, na porodówce i położnictwie jak anioły. Mega wspierające i empatyczne. Na porodówce rodziłam w sumie z 3 położnymi - przez większość dnia p. Małgosia, Paulina mnie przejęła na granicy zmiany ok.18 i p. Sandra przyszła do pomocy na drugą fazę koło godziny 19. Każda z nich empatyczna, respektująca elementy planu porodu. Lekarz zaglądał co jakiś czas i równiez bardzo empatyczny. Po porodzie zespół noworodkowy nie zrobił tłumu. W trakcie porodu korzystałam z piłki, drabinek, imersji wodnej, gazu entonox i ZZO. Minus - trafiłam na anestezjologa, który wyrażał się cytuje "to w pani gestii jest otrzymania znieczulenia, ma się pani nie ruszać, ja się będzie pani ruszać (nawet na skurczach) to będzie dłużej.". Rozumiem, mimo to w tym momencie zabrakło empatii. Położne i lekarze wspierali wertykalne pozycje, wręcz zachęcali do ruchu w trakcie, minusem było częste KTG wymagające leżenia, często na skurczach było to mało przyjemne do wytrzymania. Po odejściu wód płodowych po 6h zostały zrobione badania krwi, by sprawdzić czy nie ma zakażenia. W trakcie porodu położna zaproponowała mi dotknięcie rodzacej się główki, mimo, że tego nie uwzględniałam w planie. Piękne przeżycie. Zostało mi ochronione krocze, pępowina została odcięta w odpowiednim momencie po ustaniu tętnienia, zachowany kontakt skóra do skóry, wsparcie przy przystawieniu dziecka do piersi. Na położnictwie otrzymałam wsparcie przy pierwszym wstaniu po porodzie, mimo że czułam się mega dobrze, położne czuwały zawsze przy każdej pacjentce. Bez problemu dostawałam leki przeciwbólowe, wsparcie doradcy laktacyjnego codziennie. Przy ewentualnym dokarmianiu podpisałam zgodę i nikt tego nie robił za mnie, tylko za moja prośba było wydawane mleko MM. Pobyt po porodzie przedłużył nam się do 5 dni ze względu na naświetlanie zoltaczki- naświetlanie odbywało się w tym samym pokoju co ja leżałam. Jest to mega duży plus, bo matka nie jest rozdzielana z dzieckiem (nie wiem czy wygląda to tak każdorazowo). Personel każdorazowo odpowiadał na wszystkie pytania i wątpliwości. Do noworodka był przypisany stały lekarz. Infrastruktura - oddziały odnowione, pokoje i łazienki czyste, zdarzały się braki papieru, warto mieć swój 😀 Jedzenie -tragiczne, niedoprawione, dieta cukrzycowa, którą miałam podnosiła poziom cukru we krwi, na zgłoszenie tego lekarzom, dostałam odpowiedź że mam jeść wybiórczo i patrzeć co mi szkodzi oraz poprosić rodzinę by mi jedzenie przynosiła z domu, bo nie mają na to wpływu. Polecam więc miec swoje jedzenie, przekąski. W szpitalu jest oferta fotografa sesji szpitalnej. Polecam serdecznie szpital na poród.
    Data: 09/03/2023

    Paulina
    Szpital: Szpital Specjalistyczny „Inflancka” im. Krysi Niżyńskiej „Zakurzonej” (ul. Inflancka 6)
    Ocena:
    Opinia:
    Nie polecam, rodziłam córkę w czerwcu 2022 -> na sali przed porodowej personel tragedia, Pani położna traktowała nas z jakiś obrzydzeniem, zero współczucia - do tego jak mąż przywiózł mi wodę, nie pozwoliły mi jej przekazać. Pani nalała mi zimnej jak lód wody z kranu … dramat, nawet nie dało się tego pić. Gdy się rozpłakałam to zapytała cytuje,, czego ryczy?” Po zbadaniu przez lekarza gdy stwierdził, że mogę już udać się na salę porodową - Pani Doktor pozwoliła mi abym już powiadomiła męża żeby przyjechał - dostałam opierdziel, ze tu one są od tego żeby mówić kto kiedy ma przyjechać a nie ja sama czy lekarz. Nie wspomnę nic o tym, że na sali przedporodowej nic nie zjadłam 😐 nic mi nie dano do jedzenia, bo wyznają zasadę że przed porodem się nic nie je. Nie mogłam nawet wstać, kazały tylko leżeć - gdzie poród to ruch. Nie chce już nawet do tego wracać, bo przez to wszystko bardzo słabo psychicznie przechodziłam połóg. Na nic były moje przygotowania przez cały okres ciąży..
    Data: 09/03/2023