fbpx

Oceń porodówkę w Warszawie i okolicach

Rodziłaś? Napisz, jak było

Cześć! Na tej stronie znajdziesz opinie na temat porodów w szpitalach w Warszawie. Możesz tu podzielić się swoimi wrażeniami po pobycie na danym oddziale położniczym, a także napisać o tym, co Ci się nie podobało. Opinie dodawane są chronologicznie i uprzednio akceptowane przez administratora strony. Różne opinie dodawane wielokrotnie z jednego IP będą uznawane za podejrzane i niepublikowane (i nie tylko takie, a wszystkie, które będą nosiły znamiona potencjalnego nabijania pozytywnych opinii).

Stworzyłam tę podstronę, bo sama przed swoim porodem maniakalnie wertowałam internet, czekając na nowe opinie dotyczące wybranych szpitali. Ta zakładka to nie jest żaden ranking ani miejsce do porównywania, tu będziesz mieć opinie, z których sama wyciągniesz swoje wnioski.

Osobom, które zdecydują się dodać opinię z góry dziękuję. Nie mam dla Was żadnego e-booka za napisanie opinii i z marketingowego punktu widzenia to pewnie słabe 😉 Chcę jednak, aby to było miejsce pełne wiedzy od Was dla Was.

Zapraszam też do zapoznania się z artykułami stworzonymi wspólnie ze szpitalami na temat ich porodówek, które znajdziesz na tej podstronie.

Jeśli masz jakiekolwiek sugestie dotyczące funkcjonowania tej strony, napisz do mnie na kontakt@mamazwarszawy.pl

    Opinie

    Pokaż opinie dla szpitala:
    Jagoda
    Szpital: Szpital Kliniczny im. Ks. Anny Mazowieckiej (ul. Karowa 2)
    Ocena:
    Opinia:
    W maju 2024 odbył się mój drugi porod na Karowej (opinia po pierwszym też jest na tej stronie;)). Mój pierwszy poród z 2021 wspominam jako wydarzenie traumatyczne,które wciąż że mnie siedzi,mimo terapii itp. Jednak z powodow medycznych nie miałam za bardzo możliwości wyboru innego szpitala,ale tym razem poród wspominam jako cudowne wydarzenie i mogłabym rodzic znowu. Miałam cudowne położne i lekarkę przy porodzie,ale jednocześnie chciałam powiedzieć,że cały trakt porodowy zmienił się bardzo przez 2,5 roku od mojego pierwszego pobyty. Leżałam na nim prawie 2 dni,bo miałam indukcję porodu i naprawdę mało kto był niemiły zarówno z położonych jak i z lekarzy. Także widzę naprawdę dobrą pracę wykonana tu przez personel. Oddział poporodowy nie zmienił się za bardzo za to - przeludnienie a położne są miłe,ale mają tyle obowiązków,że nie mają za bardzo czasu na nic. Także to wciąż jest do naprawy.
    Data: 10/06/2024

    Katarzyna
    Szpital: Szpital Specjalistyczny Św. Zofii (ul. Żelazna 90)
    Ocena:
    Opinia:
    Jestem bardzo zadowolona z przebiegu porodu oraz z opieki na oddziale. Podczas porodu byłam bez bliskiej osoby, a mimo to czułam się bardzo zaopiekowana, cały czas dbano o mój komfort, a także żeby wszystko skończyło się jak najlepiej. Sale ładne i dobrze wyposażone. Po wszystkim zostałam umyta, przebrana i dostałam cieplutki obiad jeszcze na sali porodowej (pora była już bardziej kolacji). Na oddziale czułam się tak samo komfortowo i zaopiekiwana. Jedzenie bardzo dobre. Spędziłam tam 5 dni i do dziś wracam z sentymentem do tego czasu (aż sama sobie się dziwię). Personel miły, uśmiechnięty, pomocny, głównie młode osoby. Synek urodził się poniżej 2500g, dlatego miał od raz zrobione dodatkowe badania, co też jest na plus. Trzy miesiące później byłam tam też na zabiegu i tak samo mam pozytywne odczucia. Tu też rodziły moje dwie znajome i ta samo mają dobre wspomnienia, zgodnie stwierdzamy, że jak rodzić to tylko tu.
    Data: 01/06/2024

    Katarzyna
    Szpital: Szpital Kliniczny im. Ks. Anny Mazowieckiej (ul. Karowa 2)
    Ocena:
    Opinia:
    Poród na karowej w dniu 31.12 oceniam baaardzo pozytywnie. Na IP pusto więc zostałam przyjęta od razu, badanie do przyjęcia poszło sprawnie. Rodziłam z położną p. Sylwią (niestety nie pamiętam nazwiska). Baaardzo wspierająca i sympatyczna położna. Super Nam się współpracowało. Znieczulenie ZZO na mają prośbę podane szybko, bezboleśnie przez starszego Pana anestezjologa, który wszystko tłumaczył. Poród z ochroną krocza. Pani Sylwia spisała się na medal. Niestety na tym kończą się plusy. Trafiając na porodówkę byłam po grypie ale z zapaleniem zatok, kaszel i katar nie ułatwiały ani porodu ani pierwszych dni po porodzie. Kaszel dusił mnie nocami, niestety nikt się tym nie zainteresował. Tak samo jak nie odwiedziła mnie ani położna laktacyjna, ani fizjo, generalnie nikt o nic nie pytał poza podstawowymi pytaniami przy obchodzie. W dniu wypisu sama poprosiłam o lekarza internistę i poprosiłam o antybiotyk bo choroba nie ustępowała. Żadna położna tak samo nie pytała czy w czymś pomóc czy wszystko wiem. Był to mój drugi poród - o niebo lepszy niż pierwszy, więc pomoc przy dziecku nie była mi potrzebna jednak jako pierworódka byłabym bardzo zestresowana brakiem pomocy ze strony personelu. Jedzenie jak jedzenie szpitalne, ani dobre ani złe, polecam jednak mieć coś swojego bądź kogoś kto dowiezie jedzenie. Salę miałam jednoosobową i z tego byłam bardzo zadolowona.
    Data: 01/06/2024

    Weronika
    Szpital: Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM (ul. Żwirki i Wigury 63A)
    Ocena:
    Opinia:
    Rodziłam w marcu br w szpitalu na Żwirkach. Trafiłam do szpitala z 6cm rozwarciem. Personel od razu przy wejściu bardzo pomocny, empatyczny. Na sali porodowej położne były aniołami, wspierały, ochroniły kroczę. Pytają o plan porodu. Jedzenie kiepskie, ale to nie hotel żeby wybrzydzać. Mi mąż dowoził. Brak luster natomiast dostałam informację, że jest to spowodowane gwarancją ścian, bo budynek całkiem nowy. Chwila i powinny być. Personel który chodził dzień w dzień był również bardzo empatyczny, każdy w dobrym humorze, dzięki czemu przyjemnie się leżało. Wsparcie pani CDL, która sprawdza jak karmiony jest maluszek. Gdybym miała do czegoś się przyczepić to chaos związany z godzinami wypisu - w sobotę po południu dowiedziałam się że wychodzę natomiast do 18 czekałam na wypis. Natomiast ogólnie bardzo polecam i wiem że kolejny raz również będę tam rodziła. Bez traumy! To był piękny porod 🙂
    Data: 01/06/2024

    EDYTA
    Szpital: Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka (ul. Starynkiewicza 1)
    Ocena:
    Opinia:
    Rodziłam przez cc z uwagi na poważne wskazania endokrynologiczne. Niestety czas po cc, to była jedna wielka trauma. Mąż mógł być ze mną jedynie 2h dziennie. Panie pielęgniarki niemile, praktycznie do nas nie przychodziły, a gdy prosiłam o pomoc bo dziecko non stop płakało, stwierdziły, że to moja wina, a u małej zaczęła się "rączyca", czyli chce być na rękach. Gdy prosiłam o mleko dla dziecka, bo wg mnie mala była glodna, a moja laktacja bardzo slaba,Pani pielęgniarka powiedziala, że to moje widzimisię.... Mleka nie otrzymałam. Wypisali nas 3 dni od cc w sobotę,dziecko zważone było ostatni raz w pt. W ndzgdy zwróciliśmy się o pomoc do prywatnej położnej,okazo się, że mała schudła już ponad 10% i trzeba szybko podawać mm.Trafiłam na czas zmiany kadry, starzy lekarze zostali zwolnienie a nowi dopiero co przyszli- października 2022. Cały ten czas, ignorancja personelu, traktowanie świeżo upieczonych mam jak histertczek, odmawianie leków przeciwbólowych,brak jakiejkolwiek opieki, to była dla mnie trauma, z którą do tej pory walczę.
    Data: 01/06/2024

    Natalia
    Szpital: Szpital Bielański im. ks. Jerzego Popiełuszki (ul. Cegłowska 80)
    Ocena:
    Opinia:
    Sam poród i opiekę ginekologiczną przedporodową oceniam bardzo dobrze. Po porodzie na odziale położniczym, dramat. Zostałam wyrodną matka, bo nie dałam dziecku jeść (pielegniarka noworodkowa podała 30 ml i skomentowała - "sama się najadła, a dziecko głodne"), a potem jeszcze raz bo pozwoliłam dziecku dać jeść (doradczyni laktacyjna - "oszalalaś, pozowlilas wlać tyle w swoje dziecko 30 ml?!")... pobyt w szpitalu przyczynił się do mojej słabej laktacja i nieprzystawiania malucha do piersi - baby blues ogromny. Niestety musieliśmy zostać tam 6 dni.. jeszcze jeden dzień i pewnie otaralbym się o depresję. Szkoda, że na odziale nie ma już neurologopedy.. oczywiście okazało się, że synek ma krotkie wedzidelko i trzeba podciąć. Na oddziale oglądały je 4 osoby, dla każdej z nich było ok..
    Data: 31/05/2024

    Ola
    Szpital: Szpital Ginekologiczno-położniczy im. Świętej Rodziny przy (ul. Madalińskiego 25)
    Ocena:
    Opinia:
    Bardzo ciężki i długi poród, od odejścia wód - 35 godzin, waga dziecka 4500. Mogło skończyć się tragedia, niestety personel zawiódł. Położna która mnie przyjmowała na oddział interesowało jedynie czy będzie prywatna położna. Okropny szew, nacięcie bez ochrony krocza.
    Data: 31/05/2024

    Klaudia
    Szpital: Szpital Specjalistyczny Św. Zofii (ul. Żelazna 90)
    Ocena:
    Opinia:
    Bardzo polecam ten szpital, zależało mi żeby rodzić właśnie w nim i cieszę się, że mi się udało. Spędziłam kilka godzin na patologii ciąży gdzie była bardzo miła i opiekuńcza opieka. Czułam się tam dobrze, na bieżąco informowana o każdym dalszym etapie. Poród przy podaniu oksy przebiegł również okej, sala porodowa była duża, schludna było w niej wszystko czego można potrzebować. W trakcie porodu mogłam swobodnie chodzić z bezprzewodowym ktg, korzystałam również z wanny. Po porodzie uzyskałam pomoc przy umyciu i PRzebraniu. Odejmuję jedną gwiazdkę bo posiłki były takie sobie i niektóre położone na oddziale były zbyt oschle, jednej z nich aż bałam się poprosić o pomoc, ale inne nadrabiały. Jeśli kiedyś przyjdzie mi jeszcze rodzic to tylko tutaj. Spędziliśmy 4 dni, maluch dostał skierowanie na usg brzuszka i przeciemiączkowe bo pediatrze coś nie pasowało w morfologii, ale finalnie okazało się że wszystko okej i puścili nas do domu.
    Data: 31/05/2024

    Kasia
    Szpital: Szpital Południowy, ul. Rotmistrza Witolda Pileckiego 99
    Ocena:
    Opinia:
    Bardzo polecam ten szpital. Rodziłam tutaj drugie dziecko (sierpień 2023). Przed szpitalem są specjalne miejsca parkingowe przeznaczone dla kobiet w ciąży, które przyjeżdżają na poród. Zostałam szybko przyjęta na oddział (poprzez SOR). Sale na patologii ciąży są 2 osobowe, czyste i zadbane, każda sala wyposażona w prysznic i toaletę. Sam poród przebiegał dosyć szybko. Rodziłam na sali "Wenus". Miałam do dyspozycji piłkę, worek sako, taśmy. Mogłam też korzystać z aromaterapii, głośnika i z rzutnika - aby się wyciszyć i zrelaksować. Personel był bardzo pomocny, położne udzielały wszystkich niezbędnych informacji. Każda osoba, która wchodziła na salę porodową zaczynała od przedstawienia się. Kiedy poprosiłam o znieczulenie, już 20 minut później na sali była anestezjolog. Znieczulenie przeprowadzono naprawdę sprawnie. Dzięki temu nie czułam bólu, ale jednak dalej mogłam się swobodnie poruszać i rodzić aktywnie. Podczas II fazy porodu położne podpowiadały mi, co do pozycji i były bardzo wspierające. Po porodzie, jedyne, do czego mogłabym się "przyczepić" to szycie. Podczas porodu doszło u mnie do pęknięcia krocza i osoba, która później mnie zszywała była mało delikatna i robiła to dosyć długo, prawie całe 2h czasu "skóra do skóry", więc nie do końca mogłam skupić się na pierwszych chwilach z dzieckiem. Później, na oddziale neonatologii, wszystko było w porządku. Sale też są 2-osobowe, każda z toaletą i prysznicem. Personel był miły i pomocny. Na oddziale dostępny też był psycholog i certyfikowany doradca laktacyjny oraz (jeżeli dobrze pamiętam) miałam też konsultację z fizjoterapeutą uroginekologicznym. Wszystkie badania i obchody były prowadzone sprawnie. Informację o wypisie też dostałam z wyprzedzeniem, abym miała czas się spakować, przygotować i zadzwonić po osobę, która mnie odbierze - także duży plus za to. Jedzenie w szpitalu przygotowywane było przez firmę cateringową. Jak dla mnie porcje były duże i smaczne, jedzenie było też różnorodne. Jedzenie było przynoszone bezpośrednio do sal, razem z plastikowymi sztućcami. Jedyne czego żałowałam, to że nie spakowałam z domu kubka do picia, ponieważ napoje (herbata, kompot) były serwowane w plastikowych pojemnikach jak na zupę na wynos - trochę było to niewygodne do picia. Bardzo polecam Szpital Południowy wszystkim przyszłym mamom - ja czułam się tam bezpieczna i dobrze zaopiekowania.
    Data: 31/05/2024

    Magda
    Szpital: Szpital Kliniczny im. Ks. Anny Mazowieckiej (ul. Karowa 2)
    Ocena:
    Opinia:
    Rodziłam w czerwcu 2023, trafiłam do szpitala 5 dni po terminie ze względu na cukrzycę ciążową. Poród miał być początkowo wywoływany ale ze względu na wagę płodu na USG stanęło na cesarce. Operacja była przeprowadzona sprawnie, wszystko mi tłumaczono, a później ładnie się goiło. Tylko przez chwilę widziałam dziecko, po czym zostało wywiezione do kangurowania do męża, aż do mojego przybycia na salę pooperacyjną. Potem było już moje kangurowanie, gdzie dziecko było w samej czapeczce i zostało przystawione do piersi. Cesarka była o 13 a już o 21 była pionizacja (poszłam pod prysznic) i przeniesienie do sali poporodowej. W sali były aż 3 osoby, łóżka bardzo ciasno ustawione i bardzo mało miejsca. Pierwszy posiłek dopiero śniadanie - po ponad dobie bez jedzenia. Dieta pooperacyjna wegetariańska okropna, nie miała nic wspólnego z zalecaną dietą dla kobiet w połogu, czy karmiących piersią. Większość rzeczy była niedobra, mimo zjadania wszystkiego trzeba było zjeść na własną rękę przynajmniej 2 dodatkowe posiłki. Personel w większości bardzo miły i pomocny, szczególnie obecne w szpitalu studentki, które zawsze się interesowały i pomagały jak mogły. Słyszałam że teraz już dostępne są pokoje rodzinne gdzie partner może przenocować. Rok temu tego nie było i brak snu okazał się dla mnie największą trudnością. Teoretycznie można było wykupić nocną opiekę położnej nad dzieckiem ale okazało się że nie ma chętnych. W razie potrzeby można było prosić o wsparcie położnej laktacyjnej, udostępniano również laktator, mleko, butelki. Wspierano karmienie piersią ale też nie twierdzono że to jedyny słuszny sposób. Myślę, że gdybym rodziła znowu, mogłabym zdecydować się na ten szpital, skoro już jest dostępna sala rodzinna.
    Data: 31/05/2024