fbpx

Oceń porodówkę w Warszawie i okolicach

Rodziłaś? Napisz, jak było

Cześć! Na tej stronie znajdziesz opinie na temat porodów w szpitalach w Warszawie. Możesz tu podzielić się swoimi wrażeniami po pobycie na danym oddziale położniczym, a także napisać o tym, co Ci się nie podobało. Opinie dodawane są chronologicznie i uprzednio akceptowane przez administratora strony. Różne opinie dodawane wielokrotnie z jednego IP będą uznawane za podejrzane i niepublikowane (i nie tylko takie, a wszystkie, które będą nosiły znamiona potencjalnego nabijania pozytywnych opinii).

Stworzyłam tę podstronę, bo sama przed swoim porodem maniakalnie wertowałam internet, czekając na nowe opinie dotyczące wybranych szpitali. Ta zakładka to nie jest żaden ranking ani miejsce do porównywania, tu będziesz mieć opinie, z których sama wyciągniesz swoje wnioski.

Osobom, które zdecydują się dodać opinię z góry dziękuję. Nie mam dla Was żadnego e-booka za napisanie opinii i z marketingowego punktu widzenia to pewnie słabe 😉 Chcę jednak, aby to było miejsce pełne wiedzy od Was dla Was.

Zapraszam też do zapoznania się z artykułami stworzonymi wspólnie ze szpitalami na temat ich porodówek, które znajdziesz na tej podstronie.

Jeśli masz jakiekolwiek sugestie dotyczące funkcjonowania tej strony, napisz do mnie na kontakt@mamazwarszawy.pl

    Opinie

    Pokaż opinie dla szpitala:
    Karolina
    Szpital: Szpital Specjalistyczny Św. Zofii (ul. Żelazna 90)
    Ocena:
    Opinia:
    Szczerze polecam. Profesjonalne podejście zarówno na porodówce jak i po porodzie. Miałam CC i wspaniałe panie położne, pomocne i empatyczne.
    Data: 17/06/2022

    Elżbieta
    Szpital: Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM (ul. Żwirki i Wigury 63A)
    Ocena:
    Opinia:
    Rodziłam w 2018 i 2022. Od wejścia prosiłam o znieczulenie i w ciągu 40 minut był anestezjolog bez żadnych pytań. Bardzo miła opieka podczas porodu jak i na patologii ciąży oraz po porodzie. Zawsze polecam ten szpital. Sale 2os. Kwiecień 2022 można było rodzić z partnerem plus 3h po porodzie, ale poza porodem żadnych odwiedzin. Dostęp do psychologa w czasie pobytu. W szpitalu dostępna restauracja i sklepik ale trzeba wyjść z oddziału.
    Data: 17/06/2022

    Magdalena
    Szpital: Szpital Medicover (ul. Rzeczypospolitej 5)
    Ocena:
    Opinia:
    Z opieki poporodowej oraz szybkiej i profesjonalnej akcji lekarzy ginekologów przy porodzie jestem jak najbardziej zadowolona, jednak mam duże zastrzeżenia i żal do szpitala jeśli chodzi o pomoc (a raczej jej brak) położnych, które były na zmianie przy porodzie co mogło mieć realny wpływ na to, że poród zakończył się użyciem vacuum. Poniżej opisuję całą sytuację, która zaszła tego dnia na oddziale. Do szpitala z początkowymi skurczami zgłosiliśmy się z partnerem około godziny 11.00. Po pierwszym badaniu przez położną, na które czekaliśmy ok 15-20 minut usłyszałam "mamy rozwarcie poniżej 2 cm, ale pewnie będziemy Panią już przyjmować". Zostałam wtedy podpięta pod KTG i położna wyszła. Skurcze zaczęły mocno przybierać na sile podczas badania. Był to mój pierwszy poród, nie dostałam jasnej informacji czy w końcu będzie przyjęcie czy nie. Po odpięciu mnie od KTG położna zaprowadziła nas do pokoju i zostawiła bez słowa instrukcji co dalej. W międzyczasie zostały pobrane mi próbki krwi. W pokoju skurcze zaczęły przybierać na sile tak bardzo, że nie dawałam rady już oddychać i nie krzyczeć. Przyszła inna położna i oburzona zapytała dość nieuprzejmym tonem czemu jeszcze nie jestem przebrana w koszulę porodową. Nie byłam ponieważ nie zostałam uprzednio poinstruowana co się będzie dalej działo. Wyszła, po czym partner zaczął pomagać mi przebrać się w koszulę ponieważ moje skurcze były już tak silne i bolesne, że nie byłam w stanie ruszyc się z łóżka, na którym siedziałam. Przyszła znowu inna położna, której między skurczami i krzykiem zapytałam czy mogłaby mi pomóc bo już nie daję rady z bólem. Usłyszałam odpowiedź "Nie mamy jeszcze wyników Pani krwi, nie możemy podać znieczulenia. Może Pani wejść pod prysznic lub na piłkę." po czym wyszła od razu. Nie została zaproponowana mi pomoc w oddechu (gdzie widać było, że już nie daję rady), termofor, kolejne badanie rozwarcia czy cokolwiek innego czym szpital się reklamuje jesli chodzi o łagodzenie bólu. Partner zdarł ze mnie koszulę i zaprowadził pod prysznic polewać mnie wodą, jak zasugerowała położna jednak ból był zbyt silny żebym była w stanie ustać pod prysznicem. W pewnym momencie wyprosiłam go z łazienki ponieważ poczułam potrzebę skorzystania z toalety. Partner wyszedł, wtedy w końcu pojawiła sie położna, która przyjmowała mój poród, wyciągnęła mnie z łazienki na badanie. Skurcze były tak bolesne i częste, że prowadziła mnie korytarzem a ja krzyczałam z bólu i stawałam co chwilę. Położna podjęła decyzję, że zamiast w zabiegowym zbada mnie na sali porodowej ponieważ zabiegowy był zajęty. Po drodze na tą salę usłyszałam komentarz tej położnej do kogoś na korytarzu "idę tą Panią zbadać bo tak głośno manifestuje". Na sali porodowej okazało się, że mam już pełne rozwarcie i już rodzę. To wszystko wydarzyło się w ciągu 2 godzin od przybycia do szpitala. Gdyby ostatecznie położna nie pojawiła się na czas zwabiona zapewne moimi krzykami, urodziłabym w tej toalecie sama z partnerem... Rozumiem, że akcja porodowa rozwinęła się bardzo szybko i położne nie spodziewały się zapewne, że pierworódka tak szybko urodzi. Ale w szpitalu prywatnym, za takie koszta jakie ponieśliśmy położne powinny być przygotowane na taki scenariusz i na pewno nie był to pierwszy raz kiedy odbierały taki szybki poród. Nie dostałam pomocy od żadnej położnej ze zmiany chociażby w tak podstawowej rzeczy jaką jest oddech. Skutkiem tego było to, że już po drodze na sale porodową czułam, że brakuje mi oddechu i zaraz zemdleję z bólu. Wiedziałam, że nie mam już siły i czułam że stracę przytomność przy parciu więc prosiłam o znieczulenie ale jako, że było już za późno na znieczulenie zewnątrzoponowe podane zostało mi znieczulenie podpajęczynówkowe i poród zakończył się vacuum. Napisałam reklamację do szpitala, w odpowiedzi dostałam informację, że zachowali się zgodnie z procedurami (proponować prysznic przy 9 cm rozwarcia bez żadnego badania?...) oraz, że ze względu na ból źle zrozumiałam komentarz położnej. Sęk w tym, że partner dokładnie tak samo odczuł całą sytuację a nic go nie bolało i był spokojny. Pozostało mi ogromne zniesmaczenie i po porodzie i po ich reakcji na reklamację.
    Data: 15/06/2022

    Dorota
    Szpital: Międzyleski Szpital Specjalistyczny (ul. Bursztynowa 2)
    Ocena:
    Opinia:
    Gorąco polecam:) plusy: +Bardzo empatyczni lekarze +Blizna po cc jest praktycznie niewidoczna +opieka noworodkiem +ładne sale +możliwość porodu wertykalnego i w wodzie. Minusy: - jedzonko (ale to jak wszędzie. Ale też podłe nie było) -brak specjalistów od laktacji
    Data: 13/06/2022

    Wiola
    Szpital: Szpital Ginekologiczno-położniczy im. Świętej Rodziny przy (ul. Madalińskiego 25)
    Ocena:
    Opinia:
    Witam przyszłe mamy 😉 Aby opowiedzieć coś o tym szpitalu muszę nakreślić swoją historie. Dla tych co nie chce się czytać- podsumowanie na końcu 😉 Moja sytuacja była, co prawda nietypowa ale nigdy nie wiadomo komu tez tak się „przytrafi” Na początku trafiłam na SOR od prywatnego lekarza gdyż przeraził się krótka szyjka, a tam zostałam lekko mówiąc upomniana ze po co lekarz mnie wysyła w 29 tygodniu, bo ktg i tak nie wyjdzie. Następnie młody doktor stwierdził ze coś jest nie tak i powiedział abym poszła prywatnie do ordynatora tegoż szpitala. Jak się okazało byłam przypadkiem jednym na milion… łożysko przodujące i naczynia błądzące. Tak wiec poród musiał być przyspieszony zanim zaczną się skurcze bo dziecko by się wykrwawiło. Na oddziale patologii ciąży było duże zamieszanie, dużo rodzących, które były już po terminie i ogólnie ciagle ktoś przybywał. Panie położne czy tam pielęgniarki moim skromnym zdaniem w większości pracowały tam ZA KARĘ. Może jedna lub dwie były pomocne. Chodzi mi o to, ze większość przyszłych mam była tam po raz pierwszy i może zadawały głupie pytania ale kurczę od czegoś te pielęgniarki tam są. Już nie wspomnę o szarpaniu, chamskim budzeniu w nocy na ktg…. Później po cesarce - wole wyprzeć ten moment. Również nie było miło. Pani anestezjolog, pielęgniarka oczekiwały ze wiem co kiedy zrobić, jak się nachylić do znieczulenia… No masakra tym bardziej ze operacja była w 32 tygodniu wiec dodatkowy stres. Zreflektowali się dzięki lekarz, która przejęła synka. To znaczy zdjęli mi maskę i pozwolili pocałować maluszka. Po cesarce trafiłam na oddział pooperacyjny i tam panie to po prostu jakieś ANIOŁY! Zapomniałam o całym stresie i nie pozwoliły żeby coś mnie nagle zabolało, pomogły się ogarnąć. Na oddziale gdzie leżą kobiety z dziećmi również dobrze wspominam. Położyli mnie z dziewczyna która także była w podobnej sytuacji, a potem jak zostałam sama to położne starały się nie kłaść do mnie mamy z dzieckiem Z tego względu ze mój maluch był na OIOMie. Właśnie… taki przykry i ważny oddział a niestety panie, które opiekują się tam naszymi kruszynkami mam wrażenie ze straciły gdzieś serce… Nie chciałam tu wymieniać z imienia ale chyba powinnam o jednej osobie wspomnieć aby na nią uważać, unikać itd nie poruszać rozmów. Dosłownie o co bym nie zapytała, co bym nie zrobiła to było złe… Pani szanowna Bogusia - nie powinna pracować w tym szpitalu… Podsumowując: SOR- pewnie jak wszędzie, zamieszanie, długie czekanie itd Patologia ciąży- nie polecam, brak pomocy, odpowiedzi na pytania. Żal i złość ze przywożą ciężarne do nich zamiast od razu na sale i ewentualne wywołanie..za to salowa pani Jadzia kochana kobieta 😉 oczywiście w COVID nie było odwiedzin ala dzięki niej można było podać paczki. Oddział pooperacyjny- kochane młode pielęgniarki. Oddział poporodowy- panie położne bardzo pomocne,ciagle pytają czy wszystko ok, pomoc laktacyjna tez maja. Za to salowa nie chętna to przekazywania paczek. Oddział OIOM noworodków - panie doktor ogólnie otwarte na rozmowy i bardzo pomogły mojemu maluszkowi, natomiast pielęgniarki mogły by mieć więcej zrozumienia dla przerażonych mam.
    Data: 09/06/2022

    Gabriela
    Szpital: Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka (ul. Starynkiewicza 1)
    Ocena:
    Opinia:
    Fantastyczna kadra lekarzy i położnych. Rodziłam SN, porod zakończony vacuum. Dzięki empatii położnych i lekarzy na sali porodowej poród wspominam dobrze pomimo trudnej końcówki. W każdym momencie czuliśmy się zaopiekowani i bezpieczni. Pozycje wertyklane wykorzystywane w I i II okresie porodu. Bezproblemowo i szybko podane zzo. Kontakt skóra do skóry po porodzie. Jeśli chodzi o pobyt na położnictwie spędziłyśmy tam 6 dni z powodu żółtaczki i nie trafiliśmy na ani jedną nieprzyjemną osobę. Dziecko było świetnie zaopiekowane neonatologicznie. Wykonane dodatkowe badania ze względu na vacuum. Położne pomagały w opiece nad dzieckiem nawet w środku nocy oraz odpowiadały na każde pytanie. Dbały także o komfort matki same proponując np. okłady ma ranę czy dodatkową pomoc. Warunki na porodówce i położnictwie bardzo ok. Nie sądziłam że można otrzymać taką opiekę i taki poziom empatii w publicznej placówce. Bardzo polecam!
    Data: 09/06/2022

    Barbara
    Szpital: Szpital Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Wołominie (ul. Gdyńska 1/3, Wołomin)
    Ocena:
    Opinia:
    Sale porodowe są fajnie wyposażone. Ochrona krocza nie jest powszechna, skalpel czeka w pogotowiu cały czas. Dostęp do anestezjologa graniczy z cudem (jak rodziłam był tylko jeden na caly szpital). Sale poporodowe nie mają toalety, jest tylko jedna na korytarzu, co jednak nie jest tuż po porodzie komfortowe. Ogólny wystrój sal i wyposażenie to PRL. Maści, podkłady, pampersy, wszystko należy mieć własne. Jedzenie szpitalne, warto mieć coś do jedzenia własnego. Położne, lekarze i personle uprzejmi i pomocni co oceniam bardzo pozytywnie. Jednak ze względu na komfort sal poporodowych, drugi raz już nie chcę tam rodzić.
    Data: 08/06/2022

    Patrycja
    Szpital: Szpital Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Wołominie (ul. Gdyńska 1/3, Wołomin)
    Ocena:
    Opinia:
    Jestem bardzo na plus zaskoczona porodem w tym szpitalu, który ma dość słabe opinię. Poród natomiast wspominam jako coś nawet pięknego (xD). Do rzeczy - to mój drugi poród, stawiłam się bo odeszły mi wody. Po badaniu położono mnie na patologię ciąży pod ktg, bo porodówka była zajęta - tak mi powiedziano. Tam przez kilka godzin nikt szczególnie się mną nie interesował. Akcja mi się rozkręcała i było to dość niekomfortowe, bo sala była pełna, ja nie mogłam się ruszać, a leżenie na łóżku dosłownie mnie bolało i paliło. Od ok 9 do 13-14 byłam na patologii, w tym czasie zaczęły się już odwiedziny i dołączył do mnie partner. Skurcze były już dość silne na szczęście chwilę po tym po tym przeniesiono mnie na porodówkę. I tam to już poczułam się jak w hotelu 5 gwiazdkowym 🙈 duża sala, wanna, osobna łazienka, fotel dla męża, drabinka, piłka. Full service. Przemiła położna, studentki. Wszyscy mega wspierający, dali mi dużo przestrzeni a przy okazji wspierali. Miałam cukrzycę ciążową i nawet nie zapytałam o wannę, bo przy poprzednim porodzie kategorycznie mi zabroniono - musiałam być non stop pod ktg. Tu położna sama zaproponowała wejście do wody. Otrzymałam znieczulenie od przemiłych anestezjolożek. Do ostatniego momentu położna baaaardzo wspierająca, pod koniec była ze mną już cały czas, słuchała mnie, moich potrzeb, starała się dopasować komfortowe pozycję, przerobiłyśmy chyba wszystkie pozycje wertykalne, ostatecznie, dosłownie w ostatniej chwili położyłam się na plecach i tak urodziłam. Odjęłam jeden punkt za: -"przetrzymanie" mnie na patologii i zakaz ruchu tam -położna pod koniec przy fazie partej non stop mówiła i zabezpieczała się jeśli chodzi o nacięcie krocza, na które nie chciałam wrazić zgody. W pewnym momencie pojawiła się w jej rękach maszynka do golenia "w razie czego, jakby jednak musiała naciąć" Myślę więc, że zdecydowanie trzeba o tym mówić od początku jeśli ktoś nie wyraża zgody, bo przy fazie partej człowiek jest w stanie zgodzić się na wszystko. Opieka po porodzie też raczej na +. Jedna pani położna bardzo nieuprzejma i podpadła chyba wszystkim kobietom z którymi leżałam na sali. Poród wspominam naprawdę bardzo dobrze i myślę że wolominska porodówka to mocna alternatywa dla warszawskich. Należy tylko pamiętać, że to drugi stopień referencyjności.
    Data: 08/06/2022

    Aneta
    Szpital: Instytut Matki i Dziecka (ul. Kasprzaka 17a)
    Ocena:
    Opinia:
    Opieka w czasie porodu jak i po porodzie rewelacyjna. Panie położne przekochane, pomagają na każdym kroku, przychodzą, dopytują. Szpital na 5+.
    Data: 08/06/2022

    Martyna
    Szpital: Szpital Ginekologiczno-położniczy im. Świętej Rodziny przy (ul. Madalińskiego 25)
    Ocena:
    Opinia:
    Świetna opieka okołoporodowa i poporodowa. Urodziłam dwie córki i gorąco polecam.
    Data: 06/06/2022